W dzień po Wielkiej Nocy,
spod sądeckich Tatr,
Wyruszają pielgrzymi
na Boży szlak.
Pełni obaw, lecz z wiarą,
szczęśliwi do łez,
ciemną nocą zdążają,
bo Antoni tam jest.
Gdy coś zgubisz, to prosisz,
lecz czy zechce Ci dać
twoją zgubę z powrotem?
To zależy już od nas.
Z jaką wiarą prosimy,
czy ufność jest w nas,
bo to kumpel - powiadasz.
On twą zgubę ci da.
Cóż, Loreto w oddali!
Nocleg i poranna msza,
Matka Boża patrząca
na każdego z nas.
Manopello już czeka!
Świętego Oblicza
relikwie cudowne -
Pana i Rodzica.
San Giovani Rotondo
do nas się uśmiecha
i do Ojca Pio
każdy z nas pospiesza.
By tu spojrzeć z miłością
w te cudowne oczy
i świętemu powierzyć
nasze dalsze losy.
Dotknąć Jego życia,
dotknąć Jego rzeczy,
przejść po Jego ziemi
i serce uleczyć.
Żal odchodzić, lecz trzeba,
bo na nas już czeka,
prawie tuż pod niebem,
ta Niebiańska Grota.
I Archanioł Michał,
który nas prowadzi
po tych krętych drogach
i nam błogosławi.
We mgle spowity
Wezuwiusz się kłania,
a Pompeje wciąż płaczą...
Czy to kara, czy wiara?
Serca mocno nam biją,
oczy wciąż są otwarte,
bo spieszymy do tych,
którzy są na warcie.
Tyle mogił i krzyży,
tyle krwi tu przelanej.
Ale gdzie są te maki?
(W polskich sercach schowane).
Łopot skrzydeł na maszcie
z flagą polską trzepoce.
Żegnaj Monte Cassino,
żegnaj, Polsko, we Włoszech.
Rzym już na nas czeka,
już otwarł ramiona,
by pielgrzyma Polaka
przytulić do łona.
Ileż wzruszeń i modłów,
ileż wrażeń i próśb
w serach naszych dziś płonie.
Święty Boże! Matko! - jam Twój.

 

Przed oczami mam trumnę,
Papieża Polaka,
Dziś już niewidoczną,
lecz bliską, jak matka.
I z miłością, i z wiarą
wszyscy się modlimy,
i na klęczkach u Niego
o cuda prosimy.

 

Przez dzień cały biegamy
po rzymskich uliczkach,
by nasycić swe oczy,
zobaczyć to z bliska.
Koloseum, Panteon,
być na Lateranie,
no i kupić, co nieco.
Czy jesteśmy w stanie?
Nazajutrz Masza Święta,
tuż na Watykanie.
A w asyście Ksiądz Proboszcz
zdąża na spotkanie.
Z Tobą Boże, by połączyć się razem
w ofierze bezkrwawej.
My też blisko jesteśmy,
by dotknąć Cię, Panie.
Anioł Pański rozbrzmiewa,
my w ogromnym tłumie
machamy flagami
i czekamy dumnie.
Ojciec Święty wychodzi
i nam błogosławi.
I całemu światu!
Tobie, Polsko, również.

 

Wczesnym rankiem spieszymy
do Cascii, do Rity,
by uklęknąć przy świętej,
zadumać się w ciszy.
By prosić o wsparcie
w chwilach ciężkich dla ludzi,
ona zaś różami
miłość Boga wzbudzi.
Asyż na nas patrzy,
dumny ze swej armii,
a w nim Św. Franciszek
gołąbki swe karmi.
I róże bez kolców
nisko się kłaniają,
każdego pielgrzyma
gorąco żegnają.
Bo wracasz pielgrzymie - daleka twa droga.
Podziwiasz to piękno stworzone przez Boga.
W sercu zaś zostaną te piękne wspomnienia,
radość dni przeżytych - bo tak blisko Boga.
Autor: Albina Paszka

 

Łącze do galerii z pielgrzymki.