Homilia – 5. Niedziela Wielkiego Postu

Paszyn, 29.03.2020 r.

Drodzy Bracia i Siostry!

 W Genewie w Szwajcarii znajduje się bardzo znany cmentarz, sławny z wielu przepięknych marmurowych pomników. Jeden z tych pomników przedstawia zmarłego ojca leżącego w trumnie. Obok trumny klęczy jego córka z rękami złożonymi w geście modlitwy. W jej twarzy widać smutek, a w oczach łzy. Pomiędzy zmarłym ojcem leżącym w trumnie a modlącą się córką, rzeźbiarz umieścił figurę Chrystusa z wyciągniętymi ramionami.

 Jedną ręką Chrystus dotyka zmarłego ojca, a drugą jego klęczącą córkę. Od postaci Chrystusa jak od słońca rozchodzą się promienie, które rozświetlają całą tą scenę. W promieniach tych widnieją wyrzeźbione słowa: „Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem”.

 Moi Drodzy!

 To co udało się wyrazić twórcy tego pomnika przy pomocy rzeźby, w jeszcze bardziej precyzyjny i przejmujący sposób oddaje dzisiejsza Ewangelia. Jest ona bardzo ważna dla nas z trzech powodów.

Przede wszystkim dzisiejsza Ewangelia rzuca nam pewne światło na człowieczeństwo Chrystusa.

Podobnie jak ta córka przedstawiona na pomniku smuciła się z powodu śmierci swojego ojca, tak również Pan Jezus zasmucił się, kiedy usłyszał o śmierci swego przyjaciela Łazarza. Opisując Jego reakcję na tę smutną wiadomość, Ewangelia mówi bardzo krótko, że „Jezus zapłakał”.

To jedno z najkrótszych zdań w całym Piśmie Świętym jest dla nas bardzo cenne, ponieważ przypomina nam o tym, że Pan Jezus oprócz tego, że jest Synem Bożym, był także prawdziwym człowiekiem. Zdanie to jest bardzo ważne dla nas również dlatego, że bardzo często w goryczy i bólu naszych serc, wtedy, gdy jest nam ciężko, gdy cierpimy, rodzi się w nas wątpliwość, czy Pan Jezus rozumie nasz ból i nasze łzy?

Oczywiście Moi Kochani że nas rozumie. Bo oprócz tego, że jest Synem Bożym, był także prawdziwym człowiekiem. Miał serce i kochał, tak jak my kochamy. Radował się, a czasem płakał, tak jak my się radujemy i czasami płaczemy. Miał ludzkie ciało i cierpiał, tak jak my cierpimy.

Z wyjątkiem grzechu, nic poza tym co ludzkie nie było Mu obce. Dlatego, gdy się modlimy do Chrystusa, możemy być pewni, że On nas rozumie. Tak jak to śpiewamy w jednej z pieśni eucharystycznych: „On wie co udręczenie, On zna co smutku łzy. Powiedz Mu swe cierpienie, że serce z bólu drży”.

 Drodzy Bracia i Siostry!

 Dzisiejsza Ewangelia jest dla nas bardzo ważna także z tego powodu, że Chrystus nie tylko okazuje współczucie, płacząc nad śmiercią swego przyjaciela Łazarza, ale wskrzesza go do życia. Tak jak poprzez łzy i współczucie wobec śmierci Łazarza, Pan Jezus ukazał swoje człowieczeństwo, tak przez przywrócenie życia Łazarzowi, Chrystus udowadnia, że jest Synem Bożym.

Udowadnia, że to w Jego ręku jest władza nad życiem i śmiercią. „Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuje Ci, żeś Mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I wyszedł zmarły mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą”.

Ale bogactwo dzisiejszej Ewangelii Moi Drodzy nie kończy się w tym miejscu. Ta Ewangelia zawiera jeszcze jedno bardzo istotne, najważniejsze dla nas przesłanie.

Mianowicie Chrystus, który jest Panem życia i śmierci daje nam obietnicę życia wiecznego. Mówi: „Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki”.

A więc Chrystus obiecuje nam coś bardziej cudownego, niż to uczynił dla swego przyjaciela Łazarza, któremu przywrócił życie. On obiecuje nam życie, które nigdy się nie skończy. On obiecuje nam życie wieczne.

Moi Kochani!

Dziś już piąta niedziela Wielkiego Postu. Coraz bardziej zbliżamy się do wydarzeń Paschalnych. Nie marnujmy zatem tych ostatnich i drogocennych chwil tegorocznego Wielkiego Postu. Wpatrujmy się z miłością w Chrystusa umierającego za nas na krzyżu. I pamiętajmy o tym, że obiecane nam przez Chrystusa w dzisiejszej Ewangelii, zbawienie, życie wieczne, możemy jedynie osiągnąć po warunkiem współpracy z łaską Bożą. Bo tak jak powiedział św. Augustyn: „Bóg stworzył nas bez naszej pomocy, ale nie potrafi bez naszej pomocy nas zbawić”.